sobota, 23 maja 2015

Rozdział 1.

  Jest słoneczny poniedziałek, 1 czerwca, coś po 9. Spałam jeszcze, gdy obudził mnie telefon. Otworzyłam oczy, gdy zobaczyłam kto do mnie dzwonił. Był to Dawid. - Co chcesz.. - powiedziałam zaspanym głosem. - Mam do ciebie taka małą prośbę. Na blacie w kuchni leży pendrive. Przywieź mi go do szkoły, proszę. - oznajmił. - Człowieku, ja jeszcze śpie. Sam sobie po niego przyjedź.. -Mam teraz lekcje, nawet jakbym chciał sie wyrwac to nie ma jak. Prosze, przywieź mi go. Pilna sprawa, nie pytaj. -Boooooooooooooooze. Za godzine będe, spodziewaj sie mnie tam. -Ta szybciej babo, ja za 45 minut musze go mieć! - wykrzyczał do telefonu. -Dobra - rzekłam i odłożyłam telefon. - Zabije go kiedyś, obiecuje. - pomyślałam. Wyszłam z pokoju i pognałam do łazienki: umyłam się, przeczesałam i oczywiście pomalowałam. Następnie weszłam do garderoby. Nałożyłam na siebie białą bokserkę i kombinezon motocyklowy. Strasznie nie lubie go zakładać, bo jest zbyt ciasny, ale jak już jestem w niego ubrana to wygladam sexownie. Zbyt sexownie.. Zerknęłam na zegarek - miałam jeszcze 15 minut. Poszłam do kuchni, zrobiłam sobie śniadanie. Przypomniała mi sie mama - " bez śniadania nie wychodzisz z domu" Ah.. te życie w Barcelonie. Mama jest z zawodu fizjoterapeutką, a tata tak jak Dawid - trenerem jakiejś tam drużyny piłkarskiej, juz nie pamietam nazwy. Gdy mieszkałam z nimi, życie wydawało sie być inne. Codziennie wieczorem musiałam biegać z nimi, 5 posiłków dziennie o małych ilościach.. Taka rodzina FIT, A tutaj w Szówsku to ja mam dopiero życie! Jem co chce, fast-food all day, all night, nie musze biegac, a co najważniejsze - moge robić i wracać do domu o której chce. Wziełam pendrive, schowałam go dobrze do kieszeni i popędziłam po bume (BMW). Jadąc rozmyślałam co będę robić reszte dnia. Możliwe że pojade nad zalew do Radawy, ale jakbym miała z kim to by było fajnie. Z rozmyśleń wyrwał mnie inny motocykl, stojący za mną w korku. Była to Honda Fireblade SC59. No nie powiem, kierujący nią miał ładne oczy, a ja jak widze ładne oczy u mężczyzn to dostaje głupawki. Odwróciłam głowę w lewo do motocyklisty, a ten mi pomachał i walnął odcinkę. - Nie będę gorsza! - pomyślałam i też odciełam zapłon. Nagle pojawiło sie zielone światło. Jadąc przy małej prędkości, energicznie puściłam sprzęgło i.. płynęłam na jednym kole. Nie pojechałam dużo, bo niedaleko był zakręt do szkoły w której uczy Dawid. Skręcając, pokazałam motocykliście lewą i przeciągnęłam gaz, wraz ze sprzegłem w dół. Boże, jak ja kocham odcinać! Była akurat przerwa. Każdy z uczniów w tej szkole który pali, odkąd pamiętam, wychodzi na chodnik i odpala fajke. Tak też było i dziś - mnóstwo facetów, a nawet dziewczyn stało na zewnątrz szkoły i... patrzyli na mnie. Znaczy na mnie, jak na mnie ale na BMW. Zaparkowałam na parkingu i zadzwoniłam do Dawida, z zapytaniem 'gdzie jest'. Odpowiedział mi że na orliku, więc musiałam przejść szkołe dookoła i trafić do niego. - Masz.. - powiedziałam dając mu pendrive. - Dzieki, dzieki. Słuchaj, ja dziś po lekcjach jade prosto do Pauliny, więc masz dom wolny. Ale pamiętaj, zero imprez! - oznajmił. -Taa, impreza sam na sam? Dawid, przecież wiesz że ja nie mam kolegów a tym bardziej przyjaciół. - powiedziałam. -No i to jest najgorsze. Będę musiał sie z toba użerać.. - powiedział gdy w tle zabrzmiał dzwonek na lekcje, a na orlik wbiegli chłopcy z 3 klasy technikum pojazdow samochodowych. Wtedy właśnie wszedł ten 'piękny'. Ok. 1,85m,  umięśniony brunet o zielonych oczach. Nigdy nie zwracałam szczególnej uwagi na facetów, bo po co mam po raz któryś płakać i cierpieć? Ale ten chłopak był wprost idealny! Przeszedł obok mnie oraz Dawida, popatrzył i słodko się uśmiechnął. Miałam ochotę zapytać się brata o jego imie i nazwisko, ale ten truteń zaraz będzie się śmiał, że sie zakochałam -tak.. to jest miłość od pierwszego wejrzenia. Powiem szczerze: nawet w Barcelonie przez 3 lata nie znalazłam sobie idealnego faceta, a tu boom! Dzień w Polsce i jest ten "piękny". - Ja zwijam na lekcje, a Ty rób co chcesz. - powiedział Dawid, po czym podszedł do chłopaków a ja udałam się na parking. Gdy już sie zbliżałam do mojego maleństwa, zobaczyłam wokół niej tłum chłopaków, cóż..wiedziałam że Buma jest piękna, ale bez przesady. - Przepraszam, moge sie dostać do mojego maleństwa? - zapytałam chłopaków, a oni z dziwieniem w oczach sie odsunęli. Wsiadłam na maleństwo, założyłam rękawice, kask i odpaliłam ją. Gdy wyjeżdżałam czułam tylko wzrok innych na mojej osobie.  Dojechałam  do domu w jakieś 5 minut. Rozebrałam się, rzuciłam sie na kanape i odpaliłam TV. Kurcze, teraz troche tęsknie za szkołą. Pewnie zadajecie sobie pytanie "czemu nie chodze do szkoły?" a więc.. w Barcelonie ukończyłam liceum. Chodziłam tam przez 2 lata i koniec, jestem juz wolna. Była już 14 gdy wstałam. Nawet nie czułam jak zasnęłam przed telewizorem. Zjadłam naleśniki i odpaliłam laptopa. Weszłam na facebooka - nic ciekawego, na aska - też nic interesującego nie było. Wkurzyłam się sama na siebie. Ponad 30 stopni ciepła na zewnątrz a ja nie mam co robić? O nie. Energicznie poszłam do garderoby, wcisnęłam sie w strój na crossa, wzięłam kask i wyszłam do garażu. Oh, stoi moja ślicznotka. Odpaliłam KTM'a i pojechałam w pola. Przejechałam przez lasy, sady, pola i Bóg wie przez co jeszcze aż trafiłam na główny plac w mojej miejscowości - skate park. Postawiłam Kata na stopce i usiadłam na ławce. Na skate parku aż roiło się od ludzi. Tu dzieci na placu zabaw, tu piłkarze na orliku, a tu jeszcze jakieś typy na deskorolkach.. Nagle z oddali usłyszałam jak ktoś krzyczy "Lenka! Leeeeeeeeeeenka!" Odwróciłam głowę, spojrzałam a tam moi koledzy, z którymi kiedyś trzymałam - Tomek i Kamil. - Hej! - powiedzieli z radością na powitanie. - Co Ty tutaj robisz?! - spytał jeden z nich. Opowiedziałam im że wróciłam NAJPRAWDOPODOBNIEJ na stałe do Polski i w ten sposób zaczęliśmy interesującą rozmowe. Tak interesującą że nawet nie zauważyłam że jest już coś po 16. Siedzieliśmy bezczynnie, gdy ja postanowiłam już wrócić do domu. Gdy byłam już na zakręcie, zawróciłam i pojechałam zatankować mojego poganiacza chmur. Droga minęła mi szybko. Cały czas gumowałam - kocham jazde na jednym kole! Dojechałam na stacje paliw, otworzyłam bak paliwa, gdy nagle usłyszałam dźwięk jakiegoś 4-suwa. Był to gixer. Stanął naprzeciw mnie. Motocyklista ściągnąl kask a ja od razu poznałam kim jest - był to "piękny" z Dawida szkoły. Serce zaczęło mi mocniej walić. Nie dość że jest taki piękny, to jeszcze mamy wspólne zainteresowania - ideał! Patrzyłam dłuższą chwilę na niego, nie zauważając że przelewam paliwo. -Cholera jasna! - wrzasnęłam. "Piękny" popatrzył na mnie z troską i podszedł. -Coś sie stało? Pomóc może? - spytał, a mi automatycznie wzrosło ciśnienie. To chyba jest niemozliwe żeby taki ktoś jak on powiedział coś do takiej osoby jak ja.. -Nie, dziękuje. Tylko przelałam paliwo. - rzekłam, a pan piękny się uśmiechnął. -Dobry KTM. 450? - spytał po raz kolejny. -Tak, tak. - odpowiedziałam z uśmiechem. -Przepraszam, gdzie moje maniery. Hubert jestem. - powiedział podając mi dłoń na powitanie. -Lena, miło mi. -Ty dziś nie byłaś w mojej szkole? Bo skądś cie kojarze.. -Tak, byłam. -Czyli to Ty jesteś tą słynną siostrą z opowieści pana Dawida? - zapytał z uśmiechem, gdy za nami zatrąbiło auto, które stało w kolejce do tankowania. -Poczekaj, zapłace, przestawie Kata i pogadamy. Ok? - powiedziałam i zrobiłam tak jak powiedziałam. Stanęłam na parkingu i czekałam na Huberta. Jejuśku, niewierze że znam jego imie, że z nim rozmawiałam i że właśnie na niego czekam. On jest jedynym facetem, w którym zakochałam się na zabój.Po paru minutach podjechał swoją czerwoną strzałą, - Przepraszam że tak długo mnie nie było, ale kolejka się ciągła i ciągła.. A więc na czym skończyliśmy? - rzekł. - Dlaczego jestem "sławna"? I co ten gamoń mówił o mnie? - spytałam z sarkastyczną złością w oczach. - Aaa, że jeździsz jak prawdziwy dawca, że miałaś sie urodzić facetem bo ciągle tylko motory i auta, nawet czasu nie masz żeby sobie znaleźć chłopaka bo albo siedzisz w garażu albo gdzieś jeździsz. - powiedział z uśmiechem. - Co za.. Niech On jutro do domu wróci . - rzekłam. - Haha. Ej, jedziesz się może przejechać gdzies? Z kobieta jeszcze nie jeździłem.- spytał, a ja pomyślałam "Gościu, Ty sie jeszcze o to pytasz?! Ja o tym marze odkąd cie zobaczyłam!". - No dobrze, ale musimy skoczyć do mnie do domu, bo telefon zostawiłam. Zrobiliśmy tak jak planowaliśmy. Pojechaliśmy do mnie, wzięłam telefon i lota! Lataliśmy do 22, nawet nie czułam upływu czasu. Na koniec jazdy Dawid odwiózł mnie do domu. - Lenka, jurto może też polatamy? Mam cały dzień wolny. - spytał gdy otwierałam bramę. - No pewnie, tylko nie wiem o której będe wolna bo jade w odwiedziny do babci. - opowiedziałam. - Słuchaj, to daj mi twój numer, jak coś to będę pisał. Ok? - rzekł a ja podałam mu numer. Pożegnaliśmy, czekałam aż odjedzie i wjechałam do garażu. Popedziłam do domu, zrzuciłam z siebie kombinezon, rękawice i kask i poszłam pod prysznic. Z wrażenia aż nie czułam, że jestem głodna. Byłam najszczęśliwszą kobietą na świecie! Wsunęlam sie pod kołdrę, włożyłam słuchawki i zanurzyłam się w moich bujnych marzeniach, aż zasnęłam..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz